-Nie wiem czy tu są ofiary mojego poziomu...
Popatrzyła na mnie wrogo.
-Co?
-Nic...
Spojrzałem na odległy teren.
-Co to za miejsce?-wskazałem na nie.
-Magiczny Las...-odpowiedziała.
Ruszyłem przodem.
-Gdzie leziesz?
-Do tego lasu,a co?-odpowiedziałem pytaniem.
-Nic...
Spojrzałem na nią.
-Idziesz też?
<Zecora idziesz? >
środa, 9 lipca 2014
Od Zecory c.d. Black Demona
-Jest-powiedziałąm trochę niepewnie. Zaskoczył mnie jego miły ton-Jest, napewno, Vaskes ucieszy się z nowego członka-dodałam już pewniej. W zasadzie nie było tak źle. Poszliśmy do alfy, który zatwierdził Black Demon'a jako członka.
-No, to kogo chcesz zaatakować najpierw-zażartowałam. Black Demon popatrzył na mnie tak, jakby chciał zabić mnie wzrokiem.
Black Demon? Brak weny...
-No, to kogo chcesz zaatakować najpierw-zażartowałam. Black Demon popatrzył na mnie tak, jakby chciał zabić mnie wzrokiem.
Black Demon? Brak weny...
Od Black Demona c.d. Zecory
Popatrzyłem na nią.
-Weź mnie nie rozśmieszaj....Jestem kim jestem i nic Ci do tego....
Warknęła ponownie.
-Gadaj kim jesteś!
-Synem demonów - Black Demon - wyrzutek swojej rodziny.Morderca wielu pokoleń...A ty to kto?
-Zecora...
Zeszła ze mnie.Wstałem i popatrzyłem w dal.
-Dołączysz?-zapytała po chwili ciszy.
-W sumie to mogę...Chyba,że tu nie ma żadnego miejsca dla takich jak ja.
<Zecora jest czy też nie ma?>
-Weź mnie nie rozśmieszaj....Jestem kim jestem i nic Ci do tego....
Warknęła ponownie.
-Gadaj kim jesteś!
-Synem demonów - Black Demon - wyrzutek swojej rodziny.Morderca wielu pokoleń...A ty to kto?
-Zecora...
Zeszła ze mnie.Wstałem i popatrzyłem w dal.
-Dołączysz?-zapytała po chwili ciszy.
-W sumie to mogę...Chyba,że tu nie ma żadnego miejsca dla takich jak ja.
<Zecora jest czy też nie ma?>
Od Zecory c.d. Black Demona
Otrzepałam się po upadku. Sierść zmierzwiła mi się na karku.
-Nie dałbyś rady mnie zabić-charknęłam. On odwrócił się na moje słowa- zgrywasz twardziela? Masz jakieś problemy?
Tym razem Black Demon zaśmiał się. W odpowiedzi przygwoździłam go do ziemi z jeszcze większą siłą.
-Mam zamiar dowiedzieć się, kim jesteś, "twardzielu"- burknęłam.
Black Demon?
-Nie dałbyś rady mnie zabić-charknęłam. On odwrócił się na moje słowa- zgrywasz twardziela? Masz jakieś problemy?
Tym razem Black Demon zaśmiał się. W odpowiedzi przygwoździłam go do ziemi z jeszcze większą siłą.
-Mam zamiar dowiedzieć się, kim jesteś, "twardzielu"- burknęłam.
Black Demon?
wtorek, 8 lipca 2014
Od Black. Demona c.d. Zecory
-Iluzja "fajna" nazwa...
Warknęła na mnie.
-Spokojnie...Na razie nie mam zabicia ciebie w planach...
Spojrzała na mnie gniewnie po czym warknęła ponownie.
-Spokojnie waderko...
Fuknęła na mnie po czym przygwoździła do ziemi.
-Yhm...Wiesz...nie jestem miłościwy i spadaj!
Odepchnąłem ją na pobliskie drzewo i zacząłem powoli odchodzić....
<Zecora..Z góry sory,ale taka natura >
Warknęła na mnie.
-Spokojnie...Na razie nie mam zabicia ciebie w planach...
Spojrzała na mnie gniewnie po czym warknęła ponownie.
-Spokojnie waderko...
Fuknęła na mnie po czym przygwoździła do ziemi.
-Yhm...Wiesz...nie jestem miłościwy i spadaj!
Odepchnąłem ją na pobliskie drzewo i zacząłem powoli odchodzić....
<Zecora..Z góry sory,ale taka natura >
Od Zecory c.d. Black Demon'a
-A czego ty chcesz- odpowiedziałam równie niemiłym tonem.- Wyczuwam bardzo negatywną energię bijącą od ciebie. Leśne zwierzęta są zaniepokojone.
Obcy basior patrzył na mnie chwilę.
-Wtargnąłeś na teren naszej watahy. Watahy Iluzji- dopowiedziałam.
Black Demon?
Obcy basior patrzył na mnie chwilę.
-Wtargnąłeś na teren naszej watahy. Watahy Iluzji- dopowiedziałam.
Black Demon?
Od White Demon c.d. Vaskes'a
Popatrzyłam na niego.
-Mogą być, fajnie tutaj.
Spojrzał przed siebie. Po chwili pojawiła się wadera.
-Vaskes! Tu jesteś!
Podbiegła do samca i uśmiechnęła się.
-A to to kto?
-Jestem White Demon, nowa w watasze.
Popatrzyła na mnie po czym na basiora. Przyjrzałam im się bardzo dokładnie.
-Jesteście parą?-zapytałam po chwili
-Nie, nie. Jesteśmy rodzeństwem-odpowiedzieli niemal równo.
-Nie jesteście za bardzo do siebie podobni.
Uśmiechnęłam się niepewnie. Po chwili wadera odbiegła mówiąc,że musi jeszcze coś załatwić.
-Spodobało ci się jakieś miejsce?
-Tak, Magiczny Las, a ty masz ulubione miejsce?
Vaskes masz jakieś ulubione ?
-Mogą być, fajnie tutaj.
Spojrzał przed siebie. Po chwili pojawiła się wadera.
-Vaskes! Tu jesteś!
Podbiegła do samca i uśmiechnęła się.
-A to to kto?
-Jestem White Demon, nowa w watasze.
Popatrzyła na mnie po czym na basiora. Przyjrzałam im się bardzo dokładnie.
-Jesteście parą?-zapytałam po chwili
-Nie, nie. Jesteśmy rodzeństwem-odpowiedzieli niemal równo.
-Nie jesteście za bardzo do siebie podobni.
Uśmiechnęłam się niepewnie. Po chwili wadera odbiegła mówiąc,że musi jeszcze coś załatwić.
-Spodobało ci się jakieś miejsce?
-Tak, Magiczny Las, a ty masz ulubione miejsce?
Vaskes masz jakieś ulubione ?
Od Vaskes'a c.d. White Demon
Przyjrzałem się jeszcze raz wilczycy, po chwili namysłu odpowiedziałem:
-Tak, jakie stanowisko ci odpowiada?
-Hm... Może strażniczka?
Odpowiedziała po chwili namysłu z uśmiechem na pysku
-Nocna, czy dzienna?
Zapytałem
-Nocna...
Mruknęła od razu
-Dobra, to ja cię oprowadzę, chodź za mną... Do zobaczenia Kasa!
Krzyknąłem i ruszyłem przodem. Na początku pokazałem jej nasze jaskinie, potem polanę Czerwieni, las, polanę Międzygórską, góry i całą resztę...
-I jak się podoba?
White??
-Tak, jakie stanowisko ci odpowiada?
-Hm... Może strażniczka?
Odpowiedziała po chwili namysłu z uśmiechem na pysku
-Nocna, czy dzienna?
Zapytałem
-Nocna...
Mruknęła od razu
-Dobra, to ja cię oprowadzę, chodź za mną... Do zobaczenia Kasa!
Krzyknąłem i ruszyłem przodem. Na początku pokazałem jej nasze jaskinie, potem polanę Czerwieni, las, polanę Międzygórską, góry i całą resztę...
-I jak się podoba?
White??
Od Black Demon'a
Wychowywany sam przez siebie,nigdy nie zaznałem takiego czegoś jak matczyna miłość.Matka zostawiła mnie jak byłem mały,a przynajmniej tak słyszałem od innych zwierząt.Podobno miałem trójkę rodzeństwa,odeszła razem z nimi,a mnie porzuciła...Nigdy nie wracałem do tych czasów,gdy pewnego dnia zobaczyłem waderę.Wkurzyłem się i "niechcący" ją walnąłem.Miałem wtedy rok,a już kogoś zabiłem.Moje kolejne ofiary padały nieżywe w kilka chwil po tym jak je zobaczyłem.I tak przeminęły te 4 lata.Włóczyłem się sam do czasu,gdy ujrzałem jakiegoś basiora.Już chciałem go zabić,ale nie mogłem co mnie kompletnie zdziwiło.Moc miał taką samą jak ja. Odszedłem,ale po kilku godzinach wróciłem.Wilk przeteleportował się do mnie i zaryczał prosto w pysk.
-Musisz się tak drzeć?-zapytałem obojętnie.
On stał jak wryty.Przeszedłem obok.Po chwili pojawiła się wadera...Ile tu wilków.Przebiegła obok mnie.Po chwili się zawróciła.
-Ktoś ty ?!
-Jam jest kim jest i nic Ci do tego.
Odszedłem,ale po kilku chwilach pojawili się oboje.
-Czego chcecie?-warknąłem.
Czy ktoś zechcę dokończyć?
-Musisz się tak drzeć?-zapytałem obojętnie.
On stał jak wryty.Przeszedłem obok.Po chwili pojawiła się wadera...Ile tu wilków.Przebiegła obok mnie.Po chwili się zawróciła.
-Ktoś ty ?!
-Jam jest kim jest i nic Ci do tego.
Odszedłem,ale po kilku chwilach pojawili się oboje.
-Czego chcecie?-warknąłem.
Czy ktoś zechcę dokończyć?
Od White Demon
Moją watahę nawiedziła wojna.Zaatakowano nas z północy po czym niedobitków próbowano zgładzić.Ocaliłam ja i mój brat - Kovu.Nigdy nie zapomnę tego widoku.Krew moich bliskich i znajomych na futrze.Byłam czerwona.Kovu ledwo oddychał i po kilku dniach zmarł wypowiadając ostatnie słowa do mnie:
-Uciekaj.Przeżyj.Jak jedno z nas ma żyć to ty.
Miałam łzy w oczach,które po chwili spadały na ziemię.Chciałam odwrócić kontinuum czasoprzestrzenne,aby to wszystko się nie zdarzyło,ale nie umiem,nie mam takiej mocy.Ostatni raz go pocałowałam i zaczęłam szlochać jak szczeniak,któremu zginęła zabawka.Położyłam się obok niego i nie przestawałam płakać.Minęło kilka dni,a ja wciąż nie przestawałam,gdy nagle coś,a raczej ktoś mnie dotknął.To był mój brat,ale jakim cudem?!
-Kovu!
Wstałam i otarłam łzy.
-White...Nie płacz i chodź za mną.
Posłusznie podążyłam za nim.Dotarliśmy do jakiegoś lasu i wtedy on powoli zaczął zanikać.
-Kovu nie...nie opuszczaj mnie!-wykrzyczałam przez łzy.
-Siostrzyczko,będę zawsze przy tobie,pamiętaj.Tutaj zaczniesz nowe życie.
Poczochrał mnie po sierści i zniknął.Weszłam głębiej do lasku.Zobaczyłam 2 wilki siedzące obok siebie.Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam iść powoli w ich stronę,
-Yhm...
Odwrócili się do mnie.
-Cześć...-powiedziałam lekko spięta,bo ich nie znam! - Jestem White Demon.
Popatrzyli na mnie,ale nie przejmowali się moją obecnością.
-Jestem Kasa,a to Vaskes...
Spojrzałam na nich.
-Miło mi poznać-powiedziałam cicho.
-Co ty taka jakaś...?-powiedział Kasa.
-Co tutaj robisz?-zapytał drugi.
-Duch mojego brata mnie tu przyprowadził,mam tutaj żyć,ale nie wiem jak....Jest tu może jakaś wataha lub coś w tych klimatach?-zapytałam.
-Tak.Jestem Alfą...-odpowiedział basior o biało-czarnym umaszczeniu.
-Czy pozwolisz mi tutaj dołączyć?
Alfo pozwolisz mi się tu osiedlić?
-Uciekaj.Przeżyj.Jak jedno z nas ma żyć to ty.
Miałam łzy w oczach,które po chwili spadały na ziemię.Chciałam odwrócić kontinuum czasoprzestrzenne,aby to wszystko się nie zdarzyło,ale nie umiem,nie mam takiej mocy.Ostatni raz go pocałowałam i zaczęłam szlochać jak szczeniak,któremu zginęła zabawka.Położyłam się obok niego i nie przestawałam płakać.Minęło kilka dni,a ja wciąż nie przestawałam,gdy nagle coś,a raczej ktoś mnie dotknął.To był mój brat,ale jakim cudem?!
-Kovu!
Wstałam i otarłam łzy.
-White...Nie płacz i chodź za mną.
Posłusznie podążyłam za nim.Dotarliśmy do jakiegoś lasu i wtedy on powoli zaczął zanikać.
-Kovu nie...nie opuszczaj mnie!-wykrzyczałam przez łzy.
-Siostrzyczko,będę zawsze przy tobie,pamiętaj.Tutaj zaczniesz nowe życie.
Poczochrał mnie po sierści i zniknął.Weszłam głębiej do lasku.Zobaczyłam 2 wilki siedzące obok siebie.Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam iść powoli w ich stronę,
-Yhm...
Odwrócili się do mnie.
-Cześć...-powiedziałam lekko spięta,bo ich nie znam! - Jestem White Demon.
Popatrzyli na mnie,ale nie przejmowali się moją obecnością.
-Jestem Kasa,a to Vaskes...
Spojrzałam na nich.
-Miło mi poznać-powiedziałam cicho.
-Co ty taka jakaś...?-powiedział Kasa.
-Co tutaj robisz?-zapytał drugi.
-Duch mojego brata mnie tu przyprowadził,mam tutaj żyć,ale nie wiem jak....Jest tu może jakaś wataha lub coś w tych klimatach?-zapytałam.
-Tak.Jestem Alfą...-odpowiedział basior o biało-czarnym umaszczeniu.
-Czy pozwolisz mi tutaj dołączyć?
Alfo pozwolisz mi się tu osiedlić?
piątek, 4 lipca 2014
czwartek, 3 lipca 2014
Od Evelyn
Urodziłam się w watasze w której wilki miały tylko trzy żywioły wodę, ziemię oraz światło. Reszta wilków była uważana za złe. Nie miałam rodzeństwa, ale wynagradzali mi to moi kuzyni i kuzynki. Pewnego dnia na polanie pojawiło się coś dziwnego. Postanowiliśmy jako pierwsi to zbadać. Pobiegliśmy w tamtą stronę. Tam gdzie kiedyś była mała pogodna sadzawka pojawiło się coś dziwnego. Woda w niej była granatowo czarna, a brzegi otaczały czarne jak smoła kamienie. W tedy miałam tylko żywioł wody i moje obecnie czarne futro, było białe. Postanowiliśmy z kuzynem zalać dawną sadzawkę wodą. To też nie pomogło. Siedzieliśmy i nudziliśmy się. Nagle nas lekko nadpobudliwy kuzyn wepchną mnie do sadzawki. Nie wychodziłam z niej jakieś 5 min, ponieważ nie mogła się wydostać. Gdy wyszłam moje białe futro zamieniło się w czarne.
-Eve? Co Ci jest? - zapytała kuzynka
-Nic mi nie jest nie mogłam się po prostu wydostać - mówiłam, ponieważ wiedziałam jak teraz wyglądam. Moi kuzyni uciekli. Jak wróciłam do watahy na noc Alfa i Beta czekali na mnie. Zostałam natychmiast wyrzucona z watahy i z groźbą śmierci powiedzieli mi żebym nie wracała. Jako roczna wadera błąkałam się sama po lasach, górach i polanach, aż w końcu po 2 latach znalazłam przystań w Watasze Iluzji.
-Eve? Co Ci jest? - zapytała kuzynka
-Nic mi nie jest nie mogłam się po prostu wydostać - mówiłam, ponieważ wiedziałam jak teraz wyglądam. Moi kuzyni uciekli. Jak wróciłam do watahy na noc Alfa i Beta czekali na mnie. Zostałam natychmiast wyrzucona z watahy i z groźbą śmierci powiedzieli mi żebym nie wracała. Jako roczna wadera błąkałam się sama po lasach, górach i polanach, aż w końcu po 2 latach znalazłam przystań w Watasze Iluzji.
Od Zecory: Jak dołączyłam do watahy
Urodziłam się 4 lata temu ale pamiętam to, jakby to było wczoraj. Normalnie nikt nie pamięta chwili swoich urodzin ale ja pamiętałam. Od dziecka wyróżniałam się zdolnościami wśród innych wilków. Ale może zacznijmy od początku.
Zobaczyłam światło, poczułam niesamowite zimno. Zapłakałam głośno, ale usłyszałam przyjemny głos. "Nie boj się dziecko, jesteśmy przy tobie"- mówiła mama... tak, ale ojca nie widziałam. I nigdy nie zobaczę. Zginął dwa dni przed moim narodzeniem.
Nie miałam brata ani siostry. Nie miałam nic poza mamą. Ale rosłam bardzo szybko. Pewnego dnia deszcz podmył naszą norę, musiałyśmy uciekać daleko na zachód. Trafiłyśmy do jakiejś watahy, gdzie nakarmiono nas i zaopiekowano się nami. Przyjęto nas ciepło i pozwolono zostać.
Niestety, w tej watasze był zwyczaj. Młode wilczyce po ukończeniu 2 lat życia musiały zabić wilka z wrogiej watahy. Zakradłyśmy się do ich jaskiń. Ja podbiegłam do samicy alfy tej watahy. Nosiła szczeniaki. Zwołałam koleżanki i wspólnie zabiłyśmy ją. Podniósł się wielki wrzask. Wilki zaczęły nas atakować. Uciekłyśmy, a koleżanki zostawiły mnie w lesie za głupi pomysł zabicia alfy. Jedna z nich uderzyła mnie w głowę.
Padłam na ziemię nieprzytomna. We śnie widziałam przeszłość zabitej wilczycy. Byłą zła, wredna i egoistyczna. A jednak! Widziałam też życie innych wilków, z którymi się spotkałam. Mama miała romans z jakimś wilkiem i chciała mnie porzucić po tylu latach spędzonych razem. Moje koleżanki wróciły bezpiecznie do watahy z wieścią o zabiciu alfy. Przeczuwałam, że stanie się coś złego...
Zobaczyłam światło, jak w chwili moich narodzin. Wstałam z ziemi. Chyba nic złego mi się nie stało, ale uderzenie zrobiło coś nie tak z moją głową... otaczające mnie drzewa mówiły do mnie, ptaki siadały na grzbiecie i wskazywały drogę! Nie, nie chciałam wracać do domu. Postanowiłam zacząć nowe życie.
Żyłam z drzewami kolejne 2 lata mojego życia. Było mi bardzo dobrze ale wilcza krew nie dawała mi spokoju. Chciałam znaleźć sobie nową rodzinę. Pożar lasu i śmierć drzew przyspieszyły moją decyzję. Uciekłam słysząc za plecami przerażające wrzaski drzew.
Błąkałam się po świecie, spałam pod gołym niebem... aż pewnego dnia znalazł mnie wilk. Wilk z Watahy Iluzji.
<Dokończy ktoś?>
Zobaczyłam światło, poczułam niesamowite zimno. Zapłakałam głośno, ale usłyszałam przyjemny głos. "Nie boj się dziecko, jesteśmy przy tobie"- mówiła mama... tak, ale ojca nie widziałam. I nigdy nie zobaczę. Zginął dwa dni przed moim narodzeniem.
Nie miałam brata ani siostry. Nie miałam nic poza mamą. Ale rosłam bardzo szybko. Pewnego dnia deszcz podmył naszą norę, musiałyśmy uciekać daleko na zachód. Trafiłyśmy do jakiejś watahy, gdzie nakarmiono nas i zaopiekowano się nami. Przyjęto nas ciepło i pozwolono zostać.
Niestety, w tej watasze był zwyczaj. Młode wilczyce po ukończeniu 2 lat życia musiały zabić wilka z wrogiej watahy. Zakradłyśmy się do ich jaskiń. Ja podbiegłam do samicy alfy tej watahy. Nosiła szczeniaki. Zwołałam koleżanki i wspólnie zabiłyśmy ją. Podniósł się wielki wrzask. Wilki zaczęły nas atakować. Uciekłyśmy, a koleżanki zostawiły mnie w lesie za głupi pomysł zabicia alfy. Jedna z nich uderzyła mnie w głowę.
Padłam na ziemię nieprzytomna. We śnie widziałam przeszłość zabitej wilczycy. Byłą zła, wredna i egoistyczna. A jednak! Widziałam też życie innych wilków, z którymi się spotkałam. Mama miała romans z jakimś wilkiem i chciała mnie porzucić po tylu latach spędzonych razem. Moje koleżanki wróciły bezpiecznie do watahy z wieścią o zabiciu alfy. Przeczuwałam, że stanie się coś złego...
Zobaczyłam światło, jak w chwili moich narodzin. Wstałam z ziemi. Chyba nic złego mi się nie stało, ale uderzenie zrobiło coś nie tak z moją głową... otaczające mnie drzewa mówiły do mnie, ptaki siadały na grzbiecie i wskazywały drogę! Nie, nie chciałam wracać do domu. Postanowiłam zacząć nowe życie.
Żyłam z drzewami kolejne 2 lata mojego życia. Było mi bardzo dobrze ale wilcza krew nie dawała mi spokoju. Chciałam znaleźć sobie nową rodzinę. Pożar lasu i śmierć drzew przyspieszyły moją decyzję. Uciekłam słysząc za plecami przerażające wrzaski drzew.
Błąkałam się po świecie, spałam pod gołym niebem... aż pewnego dnia znalazł mnie wilk. Wilk z Watahy Iluzji.
<Dokończy ktoś?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)

